Przyszłość nowoczesnych pojazdów bezzałogowych

Przyszłość nowoczesnych pojazdów bezzałogowych

Stwierdzenie, że obecnie prowadzenie samochodu jest zajęciem zbyt odpowiedzialnym dla człowieka jest chyba coraz bliższe prawdy. Według badań defekty mechanizmów są odpowiedzialne tylko za jedną dziesiątą wypadków drogowych – za resztę odpowiadają ludzie, głównie wskutek zmęczenia kierowcy, brawury lub niedostatecznych umiejętności. Jaka będzie przyszłość nowoczesnych pojazdów bezzałogowych? Koncerny motoryzacyjne już pracują nad prototypami swoich nowoczesnych pojazdów samochodów.

Jako codzienność jest to zapowiadane już w przyszłej dekadzie. Na razie trwają zaawansowane testy. Na przełomie marca i kwietnia, trasę 5,5 tys. km z okolic San Francisco do Nowego Jorku pokonało Audi Q5.  Aż 99 procent dziewięciodniowej podróży przez USA auto przejechało w automatycznym trybie, bez interwencji kierowcy, korzystając z wyrafinowanych urządzeń amerykańskiej firmy Delphi, jednego z największych producentów części samochodowych na świecie. Na całej trasie fotel kierowcy zajmował inżynier Delphi, ale za kierownicę musiał chwytać tylko w wyjątkowych sytuacjach. Większość drogi samochód przejechał sam prowadzony przez komputer, do którego podłączono aż dziesięć radarów (sześć dalekiego zasięgu i cztery krótkiego), trzy kamery, sześć lidarów (urządzenia, które w uproszczeniu można określić jako połączenie lasera z teleskopem), a także system nawigacji satelitarnej i dziesiątki innych czujników. Przez całą podróż pojazd zachowywał się bardzo dobrze, przekraczając nawet oczekiwania konstruktorów. W testowym Audi zainstalowano czujniki, dzięki którym auto samoczynnie utrzymuje się pomiędzy pasami pomalowanymi na drodze. Czasem jednak działanie tych czujników było pod znakiem zapytania, bo w jednych stanach USA maluje się szerokie białe pasy, a w innych preferują wąskie żółte. Czasem pasy na drodze błyszczały też świeżą farbą, a kiedy indziej były już starte. Problemów było więcej. Kamery urządzeń Delphi oślepiało nieraz ostre słońce, a kilkaset kilometrów dalej intensywny deszcz rozmazywał przekazywany przez nie obraz. Jednak w takich sytuacjach samochód mógł nadal jechać w trybie automatycznym, korzystając z danych przekazywanych przez pokładowe radary. Największym problemem dla podróżującego byli jednak inni kierowcy, którzy wiele razy wściekali się na zautomatyzowany samochód, który nigdy nie przekraczał dozwolonej prędkości…

W sukcesie amerykańskiej firmy swój udział mają pracownicy krakowskiego Centrum Technicznego „Delphi”, w którym współprojektuje się oraz testuje elementy aktywnego bezpieczeństwa i zaawansowane systemy wspomagania kierowcy. Inżynierowie Delphi wykorzystają zebrane z przejazdu automatycznego Audi  informacje, by udoskonalić systemy poprawiające bezpieczeństwo jazdy samochodem. Przede wszystkim wykorzystają je do skonstruowania samochodowego komputera, który ma przetwarzać dane z radarów i kamer, ułatwiając jazdę w trybie automatycznym. Audi zapowiedziało, że mniej więcej za dwa lata zacznie sprzedawać auta z takim systemem. Delphi przygotowało też system bezpieczeństwa jazdy, który będzie montowany w nowej wersji  Volvo XC90.

Od zaawansowanych systemów jazdy w trybie automatycznym, takich jak zademonstrowało Delphi, już tylko krok do samochodów zrobotyzowanych, które w ogóle nie będą potrzebować kierowców. Obecnie nad samochodami-robotami pracują nie tylko wszystkie duże koncerny motoryzacyjne świata, ale także giganci przemysłu informatycznego. Google już testuje na drogach hybrydowe Priusy i Lexusy RX 450h wyposażone w swój system zrobotyzowanej jazdy. Także Apple zaczął pracować nad własnym autem-robotem. Rząd Wielkiej Brytanii zezwolił już na prowadzenie testów takich pojazdów na publicznych drogach, przeznaczając 19 mln funtów na przygotowanie w czterech miastach odpowiedniej infrastruktury.

Post A Comment

*